Za każ­dym razem jak ktoś użyje stwier­dze­nia „bo wszystko to kwe­stia orga­ni­za­cji”, powi­nien dostać wycho­waw­czego liścia. Tak po pro­stu.

 

I nie chodzi, że jestem przeciwnikiem organizacji, planowania czy innych zjawisk podobnych. Oczy­wi­ście, że nie. Jed­nak, jeżeli ktoś pró­buje mi wmó­wić (albo komuś innemu), że wystar­czy się zor­ga­ni­zo­wać a życie będzie wyglą­dać jak na Insta­gra­mie, to jeżu kol­cza­sty coś mnie strzela. Wyjąt­kowo czę­sto zda­rza się to w roz­mo­wach o macie­rzyń­stwie. Bo wia­domo, matka polka zrobi obiad z dziec­kiem przy piersi, w cza­sie pra­nia w rzece. Nie umiesz tak? No kochana to się zor­ga­ni­zuj!

Cudowne są mamy kilkulatków pouczające swoje świeżo upieczone towarzyszki niedoli. Gdy ze zdziwieniem oświadczają „Nie radzisz sobie z jednym? Moi chłopcy tacy żywi, a jak dam im kredki to spokojnie mogę posprzątać kuchnie. Kwestia organizacji, jak się bawią, ja sprzątam!”. Ciekawe tylko jak przekonać noworodka do rysowania laurek dla mamy w czasie, gdy ona zmienia się w perfekcyjną panią domu.

Chociaż nie tylko matki, które wyparły z pamięci czasy, jak to było z tym słodkim, pachnącym bobaskiem, próbują zmieniać się w coachów. Przyznaj się tylko przy takiej, że bez 3 kaw to nie jesteś w stanie trafić z sypialni do salonu. Zaraz usłyszysz, że można przecież wszystko. Wystarczy wstać przed dzieckiem i zrobić porządki, obiad czy na co tam masz ochotę. Oczywiście bardzo ważne jest przygotować się wieczorem na następny dzień. Twoje dziecko chodzi spać o dwudziestej trzeciej i wstaje o piątej, po kilku pobudkach? Kobieto, po co Ty się w ogóle kładziesz. Już wiesz, czemu się nie wyrabiasz. Śpisz i Ci się zbiera.

Jak to nie ćwi­czysz 5 razy w tygo­dniu? Prze­cież to kwe­stia orga­ni­za­cji! Dzie­ciaki zasy­piają o dziewiętnastej, a ja wycią­gam matę. A jak nie zasy­piają? Jaki pro­blem jest ćwi­czyć przed pół­nocą, nad głową śpią­cego męża? Na pewno, gdy­byś się lepiej zor­ga­ni­zo­wała, Twoje miesz­ka­nie magicz­nie mia­łoby jeden pokój wię­cej.

A dlaczego mnie to wkurza? Bo to nie jest tak, że nagle postanowiłam walczyć z organizacją czasu. Zanim zaszłam w ciąże, miałam w kalendarzu wszystko. Od rozkładu pociągów, list zakupów, po codzienny plan, co mam zrobić, kupić i gdzie pójść. Każdego dnia pisałam stan konta, ile wydałam i na co. Na początku miesiąca planowałam wydatki i zawsze się ich trzymałam. Jednak spędzając półtora godziny w pociągu dziennie, mogłam sobie pozwolić na to. Tak samo, jak na czytanie dwóch książek w tygodniu. Teraz ciężko znaleźć mi czas, aby przysiąść i coś zaplanować. I wiem, że doszłam do stanu, pana z budowy, który biega z pustą taczką, bo nie ma kiedy załadować.

I tutaj postanowiłam zwrócić się do mądrzejszych. I nie, nie szukałam pomocy u Matek Polek Wiecznie Idealnych. Poszłam do eksperta. A tym ekspertem była Ola Budzyńska z bloga Pani Swojego Czasu (przedstawiać chyba nie muszę). Zaczęłam od webinarów. Szczególnie tych z serii „Mama ma czas”. Ola idealnie wpasowała się w to, co działo się w mojej głowie. No bo przecież ja się starałam, a nic mi nie wychodziło. I już wiem dlaczego. Drugim krokiem był zakup książki.

I tutaj zacznę od tego, że Ola pisząc tę książkę, siedziała u mnie w szafie. Serio! Nie rozumiem, jakim cudem inaczej mogła opisać wszystko to, co działo się w moim życiu 😉 Wszystkie elementy: słomiany zapał, brak planu czy stawianie na pełen spontan. To tylko nieliczne z moich grzeszków. I nie, w książce nie przeczytasz coachingowego bełkotu. Nie dowiesz się, że jeżeli będziesz chcieć, to będziesz prezesem wielkiej korporacji, która codziennie smaży rano naleśniki dla swoich dzieci, nie omija żadnego przedstawienia w szkole, codziennie przygotowuje fit posiłki, a wieczorem w seksownej bieliźnie uprawia dziki seks z mężem. Oczywiście prezesem banku.

Nie, Pani Swojego Czasu wyleje kubeł zimnej wody na Twoje wielkie plany. Dlaczego? Bo niestety większość z nas planuje maniakalno-depresyjnie. Co to znaczy? Jeżeli rano budzisz się z przypływem energii, planujesz milion spraw, to mogę się założyć, że przed obiadem rzucasz wszystko w cholerę. Tak znam to. I mogę obiecać Ci jedno, że jeżeli zaprzyjaźnisz się z PSC, to zmienisz patrzenie na planowanie.

Ja już zaczęłam wprowadzać zmiany. I widzę efekty. Jak wszystko pójdzie zgodnie z planem, nagrodą będzie turkusowy Planer Swojego Czasu. Jego sprzedaż rusza pierwszego października. Mam czas sprawdzić, czy zmieniłam się na dobre i na niego zasłużyłam.

 

Zapraszam do sklepu PSC https://goo.gl/aJK8gW

 

 

Author: Magda

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *