Bajki się zdarzają. Wokół nas. Jednak historia kopciuszka często jakby toczy się od końca.

Dawno, dawno temu żyła piękna, młoda dziewczyna. Rozpoczęła studia i podjęła pierwszą pracę. Lubiła, gdy ciągle coś się działo. Chodziła na basen, siłownie i zumbę. Wieczorami spotykała się z przyjaciółmi albo spędzała czas, czytając książki.

Była szczęśliwa, jednak czegoś jej brakowało. Z utęsknieniem przyglądała się przyjaciółkom w życiu których pojawiali się książęta na białych koniach. Wyjazd do Toskanii wydawał jej się mniej atrakcyjny, gdy nie mogła dodać zdjęcia splecionych rąk jak jej przyjaciółka. Zachód słońca w Mielnie wydał się jej o wiele atrakcyjniejszy niż degustacja win we Florencji.

Dłużej nie mogła na to patrzeć dobra wróżka – przyjaciółka ze studiów. Zorganizowała imprezę w akademiku, ubrała Kopciuszka w najlepszą sukienkę i przedstawiła swojemu kuzynowi. Nasza bohaterka bawiła się cudownie, niestety o północy przypomniała sobie o porannej zmianie w pracy. Nie wiedząc jak pożegnać się z nowym znajomym, aby nie próbował, jej dłużej zatrzymywać uciekła z imprezy, gdy on był w łazience. Nie zorientowała się, że legitymacja wypadła jej, gdy szukała czegoś w torebce. Książę wypytywał wszystkich o swojego Kopciuszka. Jednak nie miał pamięci do imion i nie mógł sobie przypomnieć, jak nazywa się jego wybranka.

I jak to w aka­de­miku bywa, więk­szość osób napły­nęła, nie zna­jąc nikogo.

Zre­zy­gno­wany pomógł kuzynce posprzą­tać i wtedy zna­lazł legi­ty­ma­cję. Po zdję­ciu poznał od razu swoją wybrankę. Jednak nie pomy­ślał, aby powie­dzieć o tym kuzynce. Wstyd mu było, że ona ucie­kła.

Kop­ciu­szek bar­dzo żało­wała, swo­jej ucieczki. Przez kilka dni wymy­ślała inne sce­na­riu­sze. Jed­nak przy­ja­ciółki nie popro­siła o pomoc w napra­wie błędu. Książę jed­nak był wytrwały. Prze­szu­kał wszyst­kie por­tale, aż w końcu zna­lazł swoją księż­niczkę.

Zaczęły się wspólne wyjazdy, kola­cje, wypady do kina. Oświad­czyny w Miel­nie przy zacho­dzie słońca, bo książę nie lubił wyjeż­dżać za gra­nicę. Po stu­diach wzięli ślub i zamiesz­kali razem. Zdję­cie w pięk­nej sukni zdo­biło ścianę w ich salo­nie.

Nie­długo póź­niej poja­wiły się bliź­niaczki. Kop­ciu­szek od rana prała, sprzą­tała i zmie­niała pie­lu­chy. Książę jed­nak każ­dego dnia był nie­za­do­wo­lony. Narze­kał, że mogło być czy­ściej, obiad mógłby być dwu­da­niowy a na deser coś innego niż kupne cia­sto. Jed­no­cze­śnie miał za złe Kop­ciusz­kowi, że już nie ćwi­czy a jej syl­wetka nie przy­po­mina tej, co kie­dyś. Dziew­czyna zro­zu­miała, że zawsze będzie jej cze­goś bra­ko­wać do szczę­ścia, jeżeli sama o nie, nie zadba. Wcze­śniej miała czas dla sie­bie i nie była szczę­śliwa, bo nie miała kogoś, kto by ją kochał. Teraz miała takich osób, aż trzy. Nie­stety nie umiała z tej miło­ści korzy­stać.

Zaw­sze myśla­łam, że Pretty Woman jako współ­cze­sny

Kop­ciu­szek ma happy end. Teraz myślę, że nie. Vivian znowu pew­nie zre­zy­gno­wała ze swo­jego roz­woju. Palan­tów bez kasy zamie­niła na palanta z kasą. Bo cho­ciaż Edward wydaję się w fil­mie taki cie­pły, a jego zmiana jest taka ogromna.

Umówmy się, to nie trwało długo. Za chwilę znowu por­wał go pew­nie wir pracy, a Vivian stała się kolejną kobietą samot­nie sie­dzącą w domu.

A gdyby poje­chała na stu­dia? Mogłaby coś osią­gnąć, poznać kogoś i miło wspo­mi­nać pew­nego przy­stoj­niaka, który w tydzień odmie­nił jej życie.

Do szczę­ścia nie potrze­bu­jesz tego, co mają inni, kogoś kogo nie ma przy Tobie. Do szczę­ścia masz wszystko. Musisz tylko z tego korzy­stać.

 

 

Author: Magda

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *